XF650 Freewind forum
Grudzień 14, 2017, 08:25:43 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3
  Drukuj  
Autor Wątek: "PLR - POLSKA RAZEM – HONDA TRANSALP i SUZUKI FREEWIND"  (Przeczytany 8084 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« : Październik 14, 2015, 15:08:46 »

"PLR - POLSKA RAZEM – ADAMSLUK (HONDA TRANSALP) i KIKI (SUZUKI FREEWIND)"

Dzień 0

24.07.2015

Dzisiaj zaczÄ™liÅ›my urlop. Dawno nigdzie nie byliÅ›my, trzeba nareszcie odpocząć. Odpocząć od pracy, codziennych obowiÄ…zków. WymyÅ›liliÅ›my, że w tym roku objedziemy PolskÄ™ dookoÅ‚a, jak najbliżej granic. SkÄ…d taki pomysÅ‚? ChcieliÅ›my jechać gdzieÅ› dalej -  do Gruzji, Rumunii, Albanii. Ale mamy 11 miesiÄ™cznÄ… córeczkÄ™ i nie byliÅ›my pewni, czy dziadkowie poradzÄ… sobie z JagodÄ…. ChcieliÅ›my też w razie potrzeby mieć możliwość szybkiego powrotu. Poza tym cudze chwalicie, swego nie znacie. Polska jest przecież tak piÄ™kna, tak różnorodna. PrzeszkodÄ… byÅ‚y też moje umiejÄ™tnoÅ›ci. Delikatnie mówiÄ…c, sÅ‚aba ze mnie motocyklistka. Na bocznych, szutrowych drogach moja prÄ™dkość spada do 30 km/h, nawet przy dobrych wiatrach. W Polsce można w razie czego wrócić na asfalt – najwyżej Łukasz bÄ™dzie trochÄ™ marudzić. A do Gruzji, Albanii, Rumunii nie jechalibyÅ›my sami. Nie chciaÅ‚am nikogo spowalniać. Dodatkowo nastawiliÅ›my siÄ™ na jazdÄ™ i nie chcieliÅ›my niczego zwiedzać. Zwiedzanie nas nie bawi, przynajmniej nie teraz. Jak przyjdzie czas, to z JagodÄ… zwiedzimy nasz piÄ™kny kraj.
Na wyjazd do Maroka 2 tygodnie kompletowałam rzeczy, tym razem spakowaliśmy się w 2 godziny. Jagoda nam "pomagała".



Popołudniu wyruszyliśmy z Poznania do Międzyrzecza. Po motocykle i przekazać Jagodę dziadkom. Po przyjeździe do Międzyrzecza ja przekazałam "instrukcję obsługi córki", a Łukasz przygotował motocykle i spakował tobołki na nasze osiołki.



Około godziny 22:00 wszystko było gotowe. Następnego dnia rozpoczniemy naszą przygodę.
 
Dystans: 100 km
Åšniadanie, obiad i kolacja: w domu
Nocleg: w domu

C.D.N.
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Październik 14, 2015, 20:24:26 »

"PLR - POLSKA RAZEM – ADAMSLUK (HONDA TRANSALP) i KIKI (SUZUKI FREEWIND)"

Dzień 1

25.07.2015

Jagoda obudziÅ‚a mnie o godz. 4:00. Po zabraniu jej do łóżka udaÅ‚o siÄ™ jeszcze na chwilkÄ™ zdrzemnąć. O 6:00 Jagoda już nie daÅ‚a siÄ™ ubÅ‚agać. Trzeba byÅ‚o wstać i pobawić siÄ™ z córkÄ…. Koniec spania. Ranek minÄ…Å‚ powoli. 
Wyruszyliśmy o godzinie 11:00. Niestety padał deszcz, ale nie chcieliśmy dłużej czekać. Mieliśmy przed sobą długą drogę. Ubraliśmy się więc w pomarańczowe kombinezony przeciwdeszczowe i ruszyliśmy w drogę. Pogoda była jednak dla nas łaskawa. Po chwili deszcz ustał i od tej pory mijał nas bokiem. Nie pamiętam dokładnie przez jakie miejscowości przejeżdżaliśmy, ale te wszystkie informacje można odtworzyć z zapisanej trasy. Najważniejsze, że trzymaliśmy się blisko granicy …



i że jechaliśmy bocznymi drogami.



Pierwsza przeprawa promem.







Trasy były bardzo urokliwe, ale było też dużo dróg brukowych, za którymi nie przepadam.



Na domiar złego zbliżała się burza. Łukasz widząc błyskawice zarządził postój. Na placu zabaw była zadaszona altana.



Schowaliśmy się w niej i wtedy lunął deszcz. Mieliśmy szczęście. Pod wiatą stali jacyś mężczyźni. Ponieważ rozmowa się nie kleiła zostawili nas samych. Na pytanie, czy możemy zostać pod wiatą, powiedzieli, że tak. W przypadku jakiś problemów mieliśmy się na nich powołać. Szkoda tylko, że się nie przedstawili.
Po chwili deszcz ustal. Mogliśmy jechać dalej, ale na moje nieszczęście była to droga brukowana. A od bruku gorszy jest tylko mokry bruk. Trudno. Będę jechać jeszcze wolniej. Bruk się jednak szybko skończył, za to pojawiły się liście i gałęzie na drodze, a nawet przewód linii NN, który na szczęście był odłączony.





Zaczęłam odczuwać zmęczenie. Jednak piękne widoki były tego warte.





Około godz. 19:00 zaczęliśmy szukać noclegu. Jak się okazało, za późno. W tym rejonie infrastruktura turystyczna jest słabo rozwinięta: nie było prawie żadnych kierunkowskazów na agroturystyki. Łukasz w końcu stanął na stacji benzynowej w Bogatyni i zaczął szukać noclegu w Internecie. A tu psikus. Wszystkie pokoje były zajęte przez robotników pracujących przy rozbudowie elektrowni. W końcu udało nam się znaleźć nocleg za 50 zł od osoby. Sporo. Byłam jednak tak zmęczona, że nie przejechałabym już ani jednego kilometra więcej. Gdyby Łukasz nie znalazł tego noclegu, zostałabym na stacji benzynowej.
Pokój wynajęliśmy od właściciela serwisu samochodowego, który pozwolił nam zamknąć motocykle w warsztacie.



I cale szczęście, bo gdyby motocykle nie były zamknięte w warsztacie, chyba nie mielibyśmy czym jechać dalej. W Bogatyni gołym okiem widać biedę, a ludzie nie są mili. Właściciel warsztatu powiedział nam, że kradną na potęgę. Codziennie mają włamania. Nie czułam się tam bezpiecznie.
Ponieważ byliśmy głodni, po przebraniu się w normalne rzeczy ruszyliśmy w miasto.



Najpierw do Tesco po zakupy na śniadanie. Na kolację mieliśmy pójść do Domu Zegarmistrza. Podobno można tam dobrze zjeść. Zrobiło się jednak ciemno, a okoliczna ludność nie wzbudziła naszego zaufania. Musiał wystarczyć hot dog z Orlenu. Wróciliśmy do pokoju.





Do pokoju wchodziło się od tyłu budynku.



Gdy mocowaliÅ›my siÄ™ z drzwiami wejÅ›ciowymi ku naszemu zaskoczeniu zza winkla wyszedÅ‚ dresiarz z dwoma kijami bejsbolowymi i burknÄ…Å‚ pod nosem "dobry wieczór". MyÅ›laÅ‚am, że serce wyskoczy mi z piersi. Pan z kijami bejsbolowymi zniknÄ…Å‚ za rogiem. Ale co to za problem, aby do pokoju wrzucić przez okno kamieÅ„. W gÅ‚owie kÅ‚Ä™biÅ‚y mi siÄ™ czarne myÅ›li, powstawaÅ‚y najczarniejsze scenariusze. WysÅ‚aliÅ›my do wÅ‚aÅ›ciciela smsa z zapytaniem, czy to może jakaÅ› specjalna forma ochrony. Zaskoczony wÅ‚aÅ›ciciel, od razu wysÅ‚aÅ‚ do nas prawdziwÄ… ochronÄ™. CzuÅ‚am siÄ™ jak w zamkniÄ™tej klatce, czekajÄ…c na cios. Nici ze spokojnej nocy. Nawet piwo nie smakowaÅ‚o. 



https://www.youtube.com/watch?v=6y5OWi2M0_I

Dystans: 353 km
Obiad na Orlenie: 25 zł
Kolacja: 10 zł
Nocleg: 50 zł/os

C.D.N
Zapisane
JEMI
Hero Member
*****
Offline Offline

Wiadomości: 996



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Październik 15, 2015, 19:35:13 »

troche chyba przesadzasz z ta wrogoscia i bieda
Zapisane

NIE PUSZCZONE BAKI UNOSZA SIE DO MOZGU STAD BIORA SIE POSRANE POMYSLY



gg 11867310 mjemiola@op.pl
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Październik 16, 2015, 19:57:13 »

"PLR - POLSKA RAZEM – ADAMSLUK (HONDA TRANSALP) i KIKI (SUZUKI FREEWIND)"

Dzień 2

26.07.2015
Po przebudzeniu ucieszyliśmy się, że noc już minęła i jest jasno. Można otworzyć drzwi i okno. Śniadanie jakoś nie smakowało - chyba stres z wczorajszego wieczora dał się nam we znaki. Ruszyliśmy z tobołkami do warsztatu po motocykle, mając nadzieję, że nikt ich nie ukradł. Na szczęście były całe i zdrowe. Po interesującej rozmowie z właścicielem warsztatu ruszyliśmy w kierunku Trójstyku. Nie chciało mi się tam jechać. Miałam dość wąskich brukowanych dróg, ale Łukasz obstawał przy swoim. I dobrze zrobił, bo warto tam pojechać. Po drodze zobaczyliśmy wyrobisko.



A do Trójstyku prowadziła malownicza, wąska asfaltowa droga wśród pól.



Nie było problemów z dojazdem.



Gdy dojechaliśmy, na wietrze łopotały trzy flagi - polska, niemiecka i czeska. Po polskiej stronie przy ognisku stał czeski wędrowny grajek i popijał winko.



Ponieważ w tankbagu mieliśmy bułki ze śniadania, zaproponowałam je temu panu, a on w podziękowaniu zagrał nam na do widzenia utwór Bacha. Wzruszyłam się. To było piękne.



Ten miÅ‚y akcent daÅ‚ nam siÅ‚y do dalszej podróży. Znowu nie pamiÄ™tam przejechanej trasy, ale można jÄ… sprawdzić na Å›ladzie. Ważne jest to, że dzisiaj byÅ‚ asfalt i  prawie żadnego bruku. Do tego Å‚adne widoki …





i mnóstwo fajnych zakrętów.











Po drodze przejeżdżaliśmy przez Karpacz. GPS prowadził nas bardzo alternatywną trasą do czasu, aż droga skończyła się zakazem wjazdu.



W Karpaczu było mnóstwo ludzi. Szczerze mówiąc, to nie jest nasza bajka. Nie przepadam za tego typu miejscami. Jest tam zbyt wielu ludzi, a ja nie lubię takiego tłoku i dźwięku automatów do gry. Szybko stamtąd uciekliśmy.
GPS prowadził nas wąskimi drogami skrupulatnie omijając główne drogi. Choć tu nawet 3-cyfrowe drogi wojewódzkie wydają się być inne niż te u nas w Wielkopolsce i Lubuskim. Od dziś nie ma dla mnie podziału na drogi krajowe, wojewódzkie i powiatowe. Ten podział nic nie znaczy. Czasami drogi powiatowe były w o wiele lepszym stanie niż drogi wojewódzkie. Od tego momentu zaczęłam dzielić drogi na gładkie, łaciate lub dziurawe.
Zbliżała się pora obiadowa. Nauczeni wczorajszym doświadczeniem, stwierdziliśmy, że w trakcie dnia musimy zjeść obiad, a noclegu należy szukać już od godziny 18:00.
W smażalni ryb pod Chojnikiem zatrzymaliÅ›my siÄ™ na tradycyjnÄ… górskÄ… rybkÄ™:)  ZdecydowaliÅ›my siÄ™ na to miejsce, ponieważ byÅ‚o tam sporo ludzi, a to jest moim zdaniem wyznacznikiem dobrego jedzenia. Nie rozczarowaliÅ›my siÄ™. Rybki na prawdÄ™ byÅ‚y smaczne.



Po obiedzie mój nastrój zdecydowanie się poprawił. Jazda po bocznych drogach znowu zaczęła mi sprawiać przyjemność ...





... do czasu, gdy na jednej z takich dróg za Łukaszem wyskoczył ogromny wilczur, który miał apetyt na świeżą łydkę. Łukasz zgodnie ze sztuką zwalniał, a gdy pies go doganiał dodawał gaz. Łukasz zwalniał, pies podbiegał, Łukasz przyspieszał ..... i tak kilka razy, aż udało mu się zmęczyć przeciwnika. Byłam przerażona, bo ja też musiałam przejechać obok tego wilczura. Całe szczęście, że był tam asfalt, a nie droga szutrowa lub bruk. Udało mi się utrzymać tempo. Ja sama zgubiłam drugiego burka, który był jednak tak mały, że nie doskoczyłby mi nawet do pięt. Natomiast wilczur był już tak zmęczony, że tylko łypnął na mnie okiem stwierdzając, że nie warto tracić dla mnie czasu. Dobrze, że byliśmy motocyklami. Nie wyobrażam sobie tam jazdy rowerem, do tego z małym dzieckiem.
Oprócz psa na drodze spotkaliśmy także krowę z cielakiem. Zostały z tyłu. Stado minęliśmy chwilę później. Jak widać także w Polsce jest dużo ciekawych użytkowników drogi.



Trasy były bardzo urokliwe.





Niestety zrobiło się późno. Czas szukać noclegu. Do Kudowy dojechaliśmy przez Lisią Przełęcz. Droga była przepiękna. Równa, pełna zakrętów i o tej porze już pusta. Łukasz mimo zmęczenia poczuł przypływ świeżej energii i pognał do przodu. Ja delektując się tym, ze nikt nie siedzi mi na ogonie, ćwiczyłam przeciwskręty.









Ponieważ w Kudowie był tłok, uznaliśmy, że noclegu poszukamy dalej. Zaraz za Kudową, w Jeleniowie, wypatrzyłam pokoje gościnne u Rubina. Wyglądały ładnie. Nie było jednak wolnych miejsc. Zapytaliśmy, czy ewentualnie moglibyśmy rozbić namiot na trawie, ale właściciel spojrzał na nas jak na wariatów i stwierdził, że nie ma takiej opcji. Chyba bał się, że mu zniszczymy trawnik. Noc spędziliśmy w gościńcu Solan, który wypatrzył Łukasz.



GoÅ›ciniec mieÅ›ciÅ‚ siÄ™ w byÅ‚ej szkole podstawowej. Nawet dzwonek siÄ™ ostaÅ‚. MiaÅ‚ być normalnym dzwonkiem do drzwi, ale wÅ‚aÅ›ciciel nie chciaÅ‚ denerwować sÄ…siadów. Wybór tego goÅ›ciÅ„ca byÅ‚ strzaÅ‚em w dziesiÄ…tkÄ™. Przesympatyczny wÅ‚aÅ›ciciel, dobre tanie piwko z kija i przystÄ™pne ceny. Gdyby nie byÅ‚o wolnych miejsc istniaÅ‚a możliwość rozbicia namiotu. ChcielibyÅ›my tu przyjechać  z JagodÄ….







Wieczorem Łukasz zajął się zgrywaniem nagrań z kamerki, a ja przeglądałam informator z atrakcjami turystycznymi. W okolicy jest mnóstwo miejsc do zwiedzania: ogród japoński, skalne miasto i wiele innych ciekawych miejsc. Ponadto w Kudowie jest polecana przez właściciela restauracja prowadzona przez Polaka i Czecha z polsko- czeską kuchnią. Czego chcieć więcej.



https://www.youtube.com/watch?v=Vxu3SiuoqCU

Dystans: 286 km
Śniadanie: 7 zł
Obiad: 50 zł
Kolacja: 7 zł
Nocleg: 30 zł/os.
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Październik 18, 2015, 19:30:32 »

"PLR - POLSKA RAZEM – ADAMSLUK (HONDA TRANSALP) i KIKI (SUZUKI FREEWIND)"

Dzień 3

27.07.2015

Rano obudziliśmy się przed budzikiem wyspani, wypoczęci i gotowi do dalszej jazdy. Nie było żadnego pana z bejsbolami, który spędzałby nam sen z powiek. Tradycyjnie śniadanko z kawą i w drogę. Mieliśmy dobry czas.
Na początku przejeżdżaliśmy przez góry i było ciekawie. Mnóstwo zakrętów, nawet je polubiłam. Aż chciało się przyspieszyć i bardziej pochylić motocykl, ale niestety asfalt był mokry i trzeba było uważać. Dobrze, że wczoraj odpuściliśmy kilkanaście kilometrów z zaplanowanej trasy, ponieważ zmęczenie nie pozwoliłoby nam cieszyć się górskimi drogami. Po drodze minęliśmy Zieleniec, który był przepięknie oświetlony porannym słońcem.
Byłam zaskoczona, że Zieleniec tak się rozbudował. Byłam tam kilkanaście lat temu i na każdy wyciąg trzeba było kupować osobny karnet na wyciąg. Teraz Zieleniec wyglądał jak kurort w Alpach. Musimy tu wrócić zimą, być może znów przekonam się do szusowania po polskich stokach.
W MiÄ™dzylesiu na stacji benzynowej spotkaliÅ›my ludzi podróżujÄ…cych kamperem - starym fiatem ducato. Jechali gdzieÅ› do WÅ‚och. DokÄ…d ich oczy poniosÄ…. Mieli tÄ™ przewagÄ™, że nie musieli szukać noclegu. Też bym tak chciaÅ‚a. Fajny sposób podróżowania, szczególnie z dzieckiem. Jagody na motocykl nie weźmiemy, a do takiego kampera, to i owszem.   
Górskie serpentyny skończyły się niestety za szybko i zrobiło się nudno. Przez resztę dnia liczyłam zabite muchy na kasku oraz odliczałam 10 zakrętów przed zerknięciem na licznik. 10 zakrętów minęło, a tu tylko 20 km więcej na liczniku. Po krętej górskiej drodze każda droga wydaje się być nudna. Krajobrazy były piękne, ale droga się dłużyła.







Całe szczęście, że GPS dostarczył nam kilka atrakcji. Prowadził nas dość pokrętnymi drogami. Jechaliśmy nawet przez Kijew i Wódkę. A na jednej z bocznych dróg na skrzyżowaniu podszedł do Łukasza policjant i po odśpiewaniu całej formułki poprosił o dmuchanie w alkomat. Oczywiście wyszło 0,00. Ponieważ trochę się pogubiliśmy, spytaliśmy policjanta o drogę. Policjant tak nas pokierował, że wyszło +30 km.
Kolejnym pozytywnym akcentem dnia był bardzo dobry obiad w restauracji Przystań w Laskowicach. Schab w sosie cebulowym rozpływał się w ustach, a młode ziemniaki dopełniły resztę. Pycha. Mina mówi sama za siebie.







W Głuchołazach GPS kolejny raz wywiódł nas w pole. Droga skończyła się koło parku miejskiego podobnie jak w Karpaczu zakazem wjazdu.



Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu przejechaliśmy przez Głuchołazy wzdłuż i wszerz. A jest to miasto, do którego warto wrócić.



Około godziny 18:00 zaczęliśmy szukać noclegu. Chcieliśmy dojechać do Cieszyna, gdzie mój dziadek chodził do liceum. Dużo opowiadał nam o tym mieście. Chciałam odszukać kilka miejsc. Niestety było już późno, a Cieszyn daleko. Dojechaliśmy do Olzy. Do jednego ośrodka nie można było dojechać z uwagi na remont torów kolejowych,



a na drugim campingu pani oświadczyła, że domek można wynająć na minimum trzy dni. Nie pomógł nawet argument, że mamy własne materace i śpiwory. Na namiot nie byliśmy jeszcze gotowi. Nie chciało nam się go rozbijać. Pojechaliśmy dalej. Nocleg znaleźliśmy w Dworku Myśliwskim w Łaziskach. Tutaj właścicielka była bardziej skora do negocjacji, więc zostaliśmy. Przyjemne miejsce.





Wieczorem, przy skromnej kolacji analizowaliśmy przejechaną trasę oraz planowaliśmy trasę na kolejny dzień.





https://www.youtube.com/watch?v=ClW5cqVcADI

Dystans: 350 km
Śniadanie: 8 zł
Obiad: 50 zł
Kolacja: 15 zł
Nocleg: 30 zł/os.
Zapisane
tomrider
Sr. Member
****
Offline Offline

Wiadomości: 289



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #5 : Październik 19, 2015, 23:29:49 »

Siema, widzę że jest co poczytać...

Na razie tylko zerknąłem ale coś rzuciło mi się w oczy:


Do jednego ośrodka nie można było dojechać z uwagi na remont torów kolejowych,

To w końcu podróżowaliście pociągiem Chichot czy motocyklami o przeznaczeniu terenowym (mniej lub bardziej...) ?

Rozumiem, że jak remont torów i oznakowanie zakaz ruchu to mozna klamke pocałować jak się przykładowo jedzie samochodem ale fred z transalpem i nie dało sie przeprawić  Złość Co?
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Październik 20, 2015, 16:33:33 »

"PLR - POLSKA RAZEM – ADAMSLUK (HONDA TRANSALP) i KIKI (SUZUKI FREEWIND)"

Dzień 4

28.07.2015


Dzisiaj udało nam się wyruszyć wcześniej. Już o godzinie 8:00 byliśmy gotowi do jazdy. Bezzębny pies właścicieli na pożegnanie ochrzcił na nasze opony i szczekając życzył szerokiej drogi. Ponieważ nie miał zębów nie bałam się pościgu.
Do Cieszyna nie było tak daleko, jak nam się zdawało. Dalibyśmy radę. Szkoda. Przejechaliśmy przez miasto, na zwiedzanie nie mieliśmy jednak czasu. Przynajmniej będzie pretekst, aby tam wrócić, pospacerować po urokliwych uliczkach i przejść na stronę czeską.
Zaraz za Cieszynem wąska i malownicza droga pięła się stromo do góry.







Byłam pewna, że nagle skończy się asfalt. Okazało się jednak, że asfalt się nie skończył, a na górze ukazał się nam przepiękny widok.







Warto było tam wjechać. Gdyby nie alternatywne trasy GPS-u nigdy byśmy tamtędy nie pojechali.
Potem przez jakiś czas jechaliśmy głównymi drogami.



Za Wisłą zaczęło robić się ciekawie. Droga była pełna zakrętów, niestety jechaliśmy w sznurze samochodów.





Całe szczęście, że GPS znalazł alternatywną i mniej uczęszczaną trasę.



W pewnym momencie pojawił się jednak znak zakazu wjazdu. Na dole był jednak dopisek: nie dotyczy mieszkańców.



Stwierdziliśmy, że przecież my moglibyśmy tam mieszkać, a poza tym nie lubimy zawracać. Droga była przepiękna.







Po drodze minęliśmy drwali palących ognisko.



Potem znowu jechaliśmy przez jakiś czas głównymi trasami.



Dojechaliśmy do miejscowości, gdzie wzdłuż drogi stały drewniane chaty. Całe miasteczko było pełne drewnianych domów.





Choć szlak prowadził głównymi drogami, miejscami było bardzo malowniczo.





Aż do Zakopanego był spory ruch, a w samym Zakopanym tłum ludzi.
Po wyjechaniu z zatłoczonego Zakopanego stanęliśmy na krótką przerwę, aby podziwiać przepiękną panoramę. Na horyzoncie rozpościerały się Tatry. Piękne, potężne góry.





Po krótkiej jeździe znów był przymusowy przystanek. Cóż za widoki.



Na obiad stanęliśmy w Bukowinie Tatrzańskiej w willi Silene. Dania, jak to w restauracji bywa, nie były zbyt tanie. Był jednak zestaw dnia za 19 zł - zupa jarzynowa i kotlet po cygańsku z młodymi ziemniakami i surówką z czerwonej kapusty. Najadłam się do syta, a do tego jedzenie było pyszne.
Za Jurgowem GPS poprowadził nas znowu bocznymi drogami. Mimo, że w Jurgowie już raz byliśmy przez kilka dni, tej drogi nie znaliśmy. Rewelacyjny widok, a nawierzchnia prima sort.





Dzisiaj szło nam całkiem nieźle. Dzięki cudownym widokom i bardzo dobrym drogom nie czuliśmy uciekających kilometrów.





Po drodze Łukasz nawet zboczył na tamę w Niedzicy. Są na niej ładne malowidła 3D. Ponieważ jednak już tam byliśmy, a tłumy i płatne parkingi nie zachęcały do przerwy, pomknęliśmy dalej.





Potem przez dłuższy czas jechaliśmy obok leniwie wijącego się Dunajca, gdzie najbardziej zaskoczył mnie widok wędkarzy stojących na środku rzeki.



Mimo, że jechaliśmy głównymi drogami, a zmęczenie dawało się nam już we znaki, droga upływała nam z uśmiechem na twarzy.



W Starym Sączu zrobiliśmy przerwę na rynku. Jakiś miły starszy pan podszedł do nas i rozpoczął z Łukaszem rozmowę na temat starych samochodów i motocykli. Ma SHL z 63 roku. Podobno perełka. Spotkaliśmy tam bardzo miłych i otwartych ludzi. Nocleg znaleźliśmy bez problemu w Piwnicznej Zdroju. Motocykle stały w garażu, co następnego ranka okazało się zbawienne, ponieważ .......









https://www.youtube.com/watch?v=NzByX_lqpDM

Dystans: 379 km
Śniadanie: 10 zł
Obiad: 38 zł
Kolacja: 15 zł
Nocleg: 30 zł/os.
Zapisane
tomrider
Sr. Member
****
Offline Offline

Wiadomości: 289



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #7 : Październik 20, 2015, 22:47:12 »

Hej dla kogo robisz ten opis?
Bo chyba dla siebie a nie użytkowników forum, których odpowiedzi ignorujesz.

Poza tym wydaje mi się zabawne podawanie codziennych wydatków na śniadanie i kolację (ze sporą do tego dokładnością). Czyżby potwierdzało to krążącą opinię o Poznaniakach..?

No to może teraz odpiszesz? (lepiej późno niż wcale)
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2015, 22:58:42 wysłane przez tomrider » Zapisane
squarek
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 27



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #8 : Październik 20, 2015, 23:56:36 »

Hej dla kogo robisz ten opis?
Bo chyba dla siebie a nie użytkowników forum, których odpowiedzi ignorujesz.

Poza tym wydaje mi się zabawne podawanie codziennych wydatków na śniadanie i kolację (ze sporą do tego dokładnością). Czyżby potwierdzało to krążącą opinię o Poznaniakach..?

No to może teraz odpiszesz? (lepiej późno niż wcale)

Ja czytam wszystko z przyjemnością.

Jeżeli temat się nie podoba to nie musisz go czytać. Autor zamieszcza dane, które uważa za sensowne. Narusza regulamin? Nie, więc po co te komentarze?

Nie odpowiedział na pytanie bo pewnie go nie zauważył.

Robienie relacji w takiej formie (zdjęcia, opisy) zajmuje tyle czasu, że człowiek może nie zauważyć odpowiedzi.

A wracając do pytania, dla mnie to jest typowe zachowanie "Polaczków", jest znak ale i tak wjadę bo i tak mnie nikt nie złapie itd. A potem lament i płacz jak trzeba wziąć odpowiedzialność na klatę...
Zapisane

Suzuki GS500 --> Kawasaki ER6F --> Suzuki Freewind Uśmiech
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : Październik 21, 2015, 11:45:01 »

troche chyba przesadzasz z ta wrogoscia i bieda


Miejsce podejrzewam, jak każde inne. My porostu trafiliśmy na zły splot okoliczności. Ludzie których spotkaliśmy na miejscu raczej niemili i akcja z włamywaczem też nie napawa optymizmem. Spaliśmy u dość zamożnego i lokalnie poukładanego przedsiębiorcy. Następnego dnia poopowiadał nam jak wygląda życie codzienne. Że jak ktoś nie pracuje w kopalni albo elektrowni to nie ma jak związać końca z końcem. Młodzi ćpają a największą atrakcją są automaty do gry. Nasze odczucia mimo, że zawodowo wielokrotnie bywam w tym rejonie dokładnie w Turowie były negatywne i na dodatek poparte opinią człowieka tam mieszkającego na stałe.
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : Październik 21, 2015, 11:46:04 »

Siema, widzę że jest co poczytać...

Na razie tylko zerknąłem ale coś rzuciło mi się w oczy:


Do jednego ośrodka nie można było dojechać z uwagi na remont torów kolejowych,

To w końcu podróżowaliście pociągiem Chichot czy motocyklami o przeznaczeniu terenowym (mniej lub bardziej...) ?

Rozumiem, że jak remont torów i oznakowanie zakaz ruchu to mozna klamke pocaÅ‚ować jak siÄ™ przykÅ‚adowo jedzie samochodem ale fred z transalpem i nie daÅ‚o sie przeprawić  Złość Co?

Coś tam jeździmy i szkoda, że nie mam zdjeć jak torowisko wyglądało. Nie podjął bym się przejścia tam z rowerem pod pachą o motocyklach nie wspomnę.
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Październik 21, 2015, 11:47:20 »

Hej dla kogo robisz ten opis?
Bo chyba dla siebie a nie użytkowników forum, których odpowiedzi ignorujesz.

Poza tym wydaje mi się zabawne podawanie codziennych wydatków na śniadanie i kolację (ze sporą do tego dokładnością). Czyżby potwierdzało to krążącą opinię o Poznaniakach..?

No to może teraz odpiszesz? (lepiej późno niż wcale)

Nie, nie ignoruje żadnych wpisów, tylko co mam Ci odpisać?

Wbrew pozorom relacje robię głównie dla siebie i tych chętnych którzy moją ochotę poczytać, pooglądać. Ot nic wielkiego.

Co do podawania kosztów - jest to chyba istotny element każdego wyjazdu i daje jakiś pogląd na całość.
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #12 : Październik 21, 2015, 11:48:00 »

Hej dla kogo robisz ten opis?
Bo chyba dla siebie a nie użytkowników forum, których odpowiedzi ignorujesz.

Poza tym wydaje mi się zabawne podawanie codziennych wydatków na śniadanie i kolację (ze sporą do tego dokładnością). Czyżby potwierdzało to krążącą opinię o Poznaniakach..?

No to może teraz odpiszesz? (lepiej późno niż wcale)

Ja czytam wszystko z przyjemnością.

Jeżeli temat się nie podoba to nie musisz go czytać. Autor zamieszcza dane, które uważa za sensowne. Narusza regulamin? Nie, więc po co te komentarze?

Nie odpowiedział na pytanie bo pewnie go nie zauważył.

Robienie relacji w takiej formie (zdjęcia, opisy) zajmuje tyle czasu, że człowiek może nie zauważyć odpowiedzi.

A wracając do pytania, dla mnie to jest typowe zachowanie "Polaczków", jest znak ale i tak wjadę bo i tak mnie nikt nie złapie itd. A potem lament i płacz jak trzeba wziąć odpowiedzialność na klatę...


Głos rozsądku…

Jestem zaskoczony odbiorem relacji na tym forum. Forum raczej małe, mówiące o mało popularnym i mało docenianym motocyklu. Byłem świecie przekonany, że zostaniemy odebrani pozytywnie.
Zapisane
Netmaniak
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 4


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #13 : Październik 21, 2015, 14:46:21 »

HEJ
tomrider - coÅ› taki czepialski?  Szok . W mojej ocenie bardzo ciekawy opis i niewÄ…tpliwie bardzo przyda siÄ™ na tym forum bo jakoÅ› bardzo aktywne nie jest ostatnio.
Pozdrawiam i czekam na dalsze relacje z wyprawy. Może kiedyś się wybiorę w taką trasę ale niestety moja ładniejsza połowa nie jest fanką moto więc tym bardziej gratuluje wspólnej pasji.
Zapisane
adamsluk
Freewind Newbie
*
Offline Offline

Wiadomości: 24


Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Październik 21, 2015, 17:23:39 »

"PLR - POLSKA RAZEM – ADAMSLUK (HONDA TRANSALP) i KIKI (SUZUKI FREEWIND)"

Dzień 5

29.07.2015

Rano lało jak z cebra. Ubraliśmy się w nasze pomarańczowe kombinezony przeciwdeszczowe. Byle deszcz nas nie odstraszy.



A poza tym mieliśmy do przejechania tylko 240 km do Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej. Łukasz wczoraj napisał do Obcego, który prowadzi restaurację w okolicy Soliny. Być może uda nam się tam dojechać. Po Bieszczadach warto zrobić 40 km więcej.
Początkowo jechaliśmy głównymi drogami. Przy tej pogodzie to jedyna rozsądna decyzja. Czułam się jak na autostradzie.





Ale jak to z Łukaszem bywa, nagle zobaczyłam włączony kierunkowskaz, a następnie zboczyliśmy na drogę z płyt betonowych.



Po kilku minutach uznałam, że skoro droga jest utwardzona droga, to warto wrzucić 3 bieg. Jednak Łukasz dał mi znak, że mam zwolnić i uważać, bo z drogi wystają metalowe pręty.



Po tej drodze każda inna droga wydawaÅ‚a siÄ™ szeroka.  Zaraz za stacjÄ… benzynowÄ… w  Kwiatoniu Łukasz zwróciÅ‚ uwagÄ™ na piÄ™knÄ… drewnianÄ… cerkiew. ZrobiliÅ›my wyjÄ…tek od zasady i zatrzymaliÅ›my siÄ™, aby wejść do Å›rodka. Warto byÅ‚o. OkazaÅ‚o siÄ™, że obiekt ten jest wpisany na listÄ™ UNESCO. Od sympatycznego przewodnika dowiedzieliÅ›my siÄ™ trochÄ™ o historii tego miejsca. Obecnie jest to odrestaurowana cerkiew rzymsko-katolicka. Cerkiew z uwagi na historiÄ™, a rzymsko-katolicka z uwagi na fakt, że obecnie jest to parafia koÅ›cioÅ‚a rzymsko-katolickiego. MyÅ›lÄ™, że wrócimy w to miejsce samochodem. W okolicy jest wiÄ™cej takich pereÅ‚ek.







Dalej droga prowadziła przez bardzo urokliwe i malownicze tereny. Na łące pasło się stado koni . Cudownie. Delektowałam się jazdą - do czasu, gdy nagle pojawił się znak "droga leśna".



Mnóstwo zakazów i nakazów. Oznacza to, że wjeżdżasz na własną odpowiedzialność. Początkowo nie było tak źle. Częściowo nawet był asfalt. Ale i tak nie podobała mi się ta trasa.



Jak się później okazało, po drodze minęliśmy drogę ucieczki z alternatywnych tras GPS, ale niestety drzewo zasłoniło kładkę.



Drogę przecięło nam stado owiec eskortowanych przez owcopodobne psy. Miałam nadzieję, że nie lubią motocykli. Później okazało się, że musieliśmy tą drogą wrócić. Byłam przerażona.



Potem było rozwidlenie dróg i GPS stwierdził, że lepszą drogą jest droga bez kładki niż z kładką. Skończyło się na przeprowadzaniu motocykla po śliskim błocie.



i przeprawianiu się przez bród.



Ja stałam z boku, a Łukasz walczył. Niestety na darmo. Za zakrętem okazało się, że trzeba wracać, bo dalej jest park narodowy, a tam można iść tylko pieszo. Trzeba było wracać.



W końcu dotarliśmy do cywilizacji - do bacówki, gdzie kupiliśmy przepyszne oscypki. Na początku przestraszyliśmy bacę naszymi odblaskowymi kamizelkami. Myślał, że jesteśmy służbowo i z policji, ale po zapewnieniu, że podróżujemy prywatnie pokazał nam dalszą drogę.







Droga, którą nam pokazał baca, była według GPSa drogą rowerową. Ciekawe. Była to całkiem normalna droga, przez kładkę szutrami do asfaltu.





Gdy wyjechaliśmy na asfalt Łukasz padł na kolana i go ucałował.



Zaraz potem ujrzeliśmy duży znak "uwaga niedźwiedzie", "uwaga wilki" i "uwaga rysie". Dobrze, że nie widziałam go wcześniej, bo wtedy chyba umarłabym ze strachu.



W Bieszczadach trzymaliśmy się już grzecznie trzycyfrowych dróg. Było pięknie.



I kilka ciekawych zakrętasów.





MinÄ…wszy BieszczadzkÄ… PrzystaÅ„ MotocyklowÄ… - tutaj  musimy wrócić - ruszyliÅ›my do Myczkowa. Mimo zmÄ™czenia trasa sprawiaÅ‚a nam dużo przyjemnoÅ›ci. ByÅ‚o fajnie. Zaczęły siÄ™ pojawiać drewniane chaty.



W Myczkowicach "Obcy" z rodziną prowadzi restaurację. Jedzenie było pyszne. Łukasz dał się namówić na pstrąga i słusznie. Palce lizać. Pierogi z młodą kapustą i czosnkiem też były niczego sobie. Przy obiedzie poznaliśmy sympatycznego trampkowicza. Mamy nadzieję, że udało nam się namówić "Dzikiego" na zlot trampkowy.
Od restauracji było rzut kamieniem na tamę. Po kolacji poszliśmy na spacer. Z jednej strony tamy księżyc odbijał się w tafli wody, a po drugiej stronie leniwie wiła się rzeka. To był bardzo nastrojowy wieczór.





Po powrocie impreza trwała w najlepsze…





OkazaÅ‚o siÄ™, że  wÅ‚aÅ›cicielka Marta miaÅ‚a w tym dniu imieniny. PopeÅ‚niliÅ›my faux pas. Marta upomniaÅ‚a siÄ™ o kwiaty, na caÅ‚e szczęście pokazujÄ…c miejsce, gdzie można byÅ‚o je zerwać. Łukasz zniknÄ…Å‚ na chwilÄ™ i wróciÅ‚ z dwoma kwiatkami zerwanymi przed sklepem Marty. ByÅ‚o miÅ‚o i sympatycznie. PoczÄ…tkowo mieliÅ›my przekimać siÄ™ w restauracji na materacach, ale z uwagi na fakt, że impreza dopiero siÄ™ rozkrÄ™caÅ‚a, a jutro trzeba byÅ‚o jechać dalej, "Obcy" zaproponowaÅ‚, abyÅ›my przespali siÄ™ na kanapie w pokoju u Leszka i Myszki. PrzyjÄ™li nas bez wahania, za co im dziÄ™kujemy, ponieważ impreza skoÅ„czyÅ‚a siÄ™ podobno o 5 nad ranem. Po takiej imprezie dalsza podróż stanęłaby pod znakiem zapytania.
Zanim poszliÅ›my spać wprowadziliÅ›my motocykle do restauracji. Po co majÄ… moknąć i kusić. PrzypomniaÅ‚o nam siÄ™ Maroko. Tam też czÄ™sto motocykle wprowadzaliÅ›my do hoteli. 





https://www.youtube.com/watch?v=2aYSxp2wMUs

Dystans: 321 km
Śniadanie: 7 zł
Kolacja: 45 zł
Nocleg: jak uważacie/ my zaproponowaliśmy 20 zł/os.

C.D.N
Zapisane
Strony: [1] 2 3
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines | Sitemap Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!